Nie od początku wszystko było takie proste... Zimą 1939 i wiosną 1940r. wszyscy mieli nadzieję, że ruszy ofensywa aliantów. Dopiero gdy zrozumiano, że tak się nie stanie, dowództwo poza przygotowywaniem planów powstania powszechnego podjęło decyzję o powołaniu specjalnych struktur do bieżącej walki z okupantem.

Związek Odwetu

20 kwietnia 1940 roku płk. Stefan Rowecki „Grot”, Komendant Glówny ZWZ, powołał do życia specjalna organizację sabotażowo-dywersyjną pod nazwą Związek Odwetowy. W dokumentach i opracowaniach przyjęto natomiast nazwę Związek Odwetu. 

     Rozkaz ten miał na celu ujęcie walki bieżącej w jedną formę organizacyjną na wszystkich szczeblach dowodzenia, podporządkowaną jednemu ośrodkowi dyspozycyjnemu. Związek Odwetu był częścią składową ZWZ i tylko ze względu na bezpieczeństwo całej organizacji został z niej wyodrębniony w osobny pion sabotażowo-dywersyjny, pracujący na własnej sieci łączności.

     Początkowo związek zajmował się gromadzeniem broni i amunicji, przygotowywaniem instrukcji i regulaminów, prowadzeniem szkolenia i wywiadu. Posiadał własną kadrę dowódczą, wyodrębnione służby szkolenia, łączności i zaopatrzenia, a także dyspozycyjne oddziały sabotażowe i oddziały specjalne. Wraz z rozwojem sytuacji organizacja koordynowała akcje sabotażowe i przeprowadzała dywersyjne na swoim terenie działania.

Związek Odwetu Okręgu Kielce

Działalność ZO w Okręgu była kierowana przez komendanta Referatu ZO Komendy Okręgu, który podlegał bezpośrednio Komendantowi Okręgu.  Pomimo, że pion był formalnie referatem to na jego czele stal komendant. Zasada podległości i struktury ta była także zachowana na niższych szczeblach organizacji: inspektoraty, obwody, podobwody.

nbsp]    Na terenie Okręgu Związek Odwetu zaczął powstawać od kwietnia 1940 roku. Powstały drużyny, a w ważniejszych ośrodkach plutony kadrowe. Tylko w Radomiu i Częstochowie grupy ZO podlegały miejscowym komendantom obwodu, a w Odwodzie Sandomierz zorganizowana została tzw. sekcja likwidacyjna. W połowie 1941 roku stan liczbowy ZO przedstawiał się następująco: Kielce – 20 członków, Skarżysko-Kamienna – 40, Suchedniów – 20, Końskie – 20, Starachowice – 30, Ostrowiec – 20. Łącznie było to około 150 osób.

     Jedną z pierwszych akcji ZO było masowe niszczenie znaków drogowych. Działalność przenosiła się także do zakładów gdzie niszczono urządzenia lub oznakowania surowców. Szczególnie dotyczyło to zakładów przemysłu wojennego w: Pionkach, Radomiu, Skarżysku-Kamiennej, Starachowic, Częstochowy i Kielc. Sabotażem objęto tabor i urządzenia kolejowe.

     Należy zaznaczyć, że ze związkiem Odwetu ściśle współpracowały niektóre organizacje, które jeszcze formalnie nie połączyły się z ZWZ-AK. Były to, np.: grupa dywersyjna Lotne Oddziały Bojowe TOW w Radomiu, grupy SOB w Skarżysku-Kamiennej i Pionkach, grupa dywersyjna Brygady Obrońców Ojczyzny  czy oddział „Jędrusie”. Można oszacować, że do końca 1941 roku dokonano około 60 wykolejeń, 20 podpaleń wagonów z ładunkami dla wojska.

Kierownictwo Dywersji

Do kole lejnej zmiany doszło 22 stycznia 1943 roku, kiedy to Komendant Główny Armii Krajowej, gen. Stefan Rowecki „Grot”, wydał Rozkaz nr 84 noszący nazwę Uporządkowanie odcinka walki czynnej. 

     Miał za zadanie stworzenie podstawy formalnej dla nowej organizacji organów kierujących walką bieżącą i realizujących ją. Postanowiono połączyć dotychczasowe wysiłki: Związku Odwetu, Wachlarza (specjalna organizacja, której celem miało być prowadzenie walki poza wschodnimi granicami kraju), innych specjalnych organizacji i struktur i wzmocnienie ich osobami dotychczas niebiorącymi udziału w walce czynnej.

     Rozkaz 84 nakazywał zorganizowanie tak w Komendzie Głównej, jak w komendach Obszarów i Okręgów "komórek sztabowych" o nazwie "Kedyw" (Kierownictwo Dywersji). Zwracano przy tym uwagę na dyspozycyjność podległych tym komórkom oddziałów, oraz polecano stworzenie dla nich odrębnej sieci szybkiej łączności z komendantami Okręgów i Obszarów.

Kierownictwo Dywersji Okręgu Kielce

Organizację Kedywu rozpoczęto jednak wcześniej: na naradach i odprawach przeprowadzonych w listopadzie 1942r.. Dotyczyło to także okręgu Kielce. 

Zmiany zaowocowały utworzeniem jesienią 1942 roku na szczeblu Komendy Okręgu Oddziału VIII – Kierownictwa Dywersji.

     Pion dywersji miał w zasadzie swoje ogniwa w inspektoratach i obwodach, a niekiedy w podobwodach, a nawet w placówkach. W niektórych strukturach odchodzono jednak od tej zasady. W Inspektoracie Radomskim nie było referatu dywersji, a pion podlegał bezpośrednio inspektorowi. W inspektoracie Częstochowskim grupy walki bieżącej podlegały bezpośrednio komendantowi obwodu, ale w inspektoracie był referat walki bieżącej. W Inspektoracie Sandomierskim pion dywersji był połączony z referatem saperów.

     Prawie we wszystkich komendach obwodowych były referaty dywersji. Brak było go jedynie w Obwodzie Starachowickim, ale komendy 4 podobwodów prowadziły w swoich referatach wywiadów plutony operacyjno-dywersyjne, a w podobwodzie Skarżysko-Kamienna od 1941 roku był swoisty partyzancki oddział dywersyjny pod dowództwem st. sierż. „Buczyńskiego”.  Stan faktyczny i działalność struktur walki bieżącej jest dokładnie omówiona w działach dotyczących odpowiednich struktur terenowych.

     Od wiosny 1943 roku w każdym obwodzie zaczęły powstawać oddziały partyzanckie, jako jednostki Kedywu podporządkowane komendantom obwodów. Na szczeblu Okręgu powstał pod bezpośrednim dowództwem szefa Kedywu Okręgu Jana Piwnika „Ponurego” najpierw oddział, następnie Zgrupowanie i wreszcie Zgrupowania Partyzanckie „Ponurego”. Sytuacja zmieniła się w styczniu 1944 roku. „Ponury” został odwołany. Komendantem Zgrupowania został por. Eugeniusz Kaszyński „Nurt”. Od połowy lutego 1944 r. Zgrupowanie Partyzanckie zostało podporządkowane Inspektorowi Sandomierskiemu. Historia i walki Zgrupowania zostały opisane w dziale: oddziały partyzanckie.

     Po zarządzeniu akcji „Deszcz” (kryptonim operacji „Burza” w Okręgu Kielce) , a więc od 1 sierpnia 1944 roku), Kedyw przestaje istnieć, a całą walkę bieżącą przejęły oddziały Korpusu Kieleckiego AK.

Początek Kedywu (hipoteza) i akcja na Baranowskiej Górze

Według autorów strony: 25 lutego 1943r. powołano w Michniowie kierownictwo Kedyw Okręgu Kielce. Na drugi dzień 16 konspiratorów z których kilku zajmowało w konspiracji kluczowe funkcje, z komendantem okręgu na czele, przeprowadziło akcję na Baranowskiej Górze (opis akcji także w detalach różni się od publikowanego).

HIPOTEZA

Zanim przejdziemy do wydarzeń z 26 lutego przedstawmy sytuację jaka mogła mieć miejsce w Michniowie dzień wcześniej (25 lutego 1943r.)

     Być może to wtedy odbyła się odprawa na której powołano Kedyw Okręgu Kielce? Co za tym przemawia? Nieprzypadkowo w jednym miejscu spotkali się „Daniel” - Komendant Okręgu, „Albiński” – powołany na szefa Kedyw, „Mietek” – zastępca szefa Kedyw. Dwaj cichociemni piastujący w strukturze Kedyw odpowiedzialne funkcje.

     To tylko przypuszczenie, ale…. W akcji którą za chwilę opiszemy uczestniczyli żołnierze pochodzący z Michniowa, Niewachlowa koło Kielc oraz prawdopodobnie z samych Kielc co świadczy, że w tym samym czasie prowadzone było: szkolenie?, odprawa?

WYMARSZ

26 lutego 1943r. był piątek. Pod domem Materków w Michniowie zebrała się spora grupa przebywających tam konspiratorów. Po latach ustalono, że byli tam:

Antoni Gołębiewski

Ewaryst Grabiński  „Grab” 

Stefan Imiołek

ppor Hipolit Krogulec "Albiński" – szef kedyw

sierż. Stanisław Krogulec "Lew"

Mirosław Idzikowski "Norbert"

Eugeniusz Malinowski

Władysław Malinowski "Biały" 

Henryk Materek

Marian Materek

Teofil Materek

Stefan Obara "Stefan"

     W akcji uczestniczył także jako obserwator płk Stanisław Dworzak ps. „Daniel” - komendant Okręgu Kielce AK. Byli także dwaj cichociemni: Eugeniusz Kaszyński „Nurt” i Waldemar Szwiec „Robot”. Razem daje to 15 żołnierzy.

     Według samego „Nurta”, było ich jednak 16. Wiele materiałów podaje, że obecny był jeszcze Mieczysław Płochocki "Mietek" i przychylamy się do tej wersji.

PRZYGOTOWANIE

Ustalono, że choć w akcji biorą udział wyżsi stopniem lub funkcją żołnierze podziemia to dowodził nią będzie Waldemar Szwiec „Robot”. To on przeprowadził odprawę przed domem Materków, a  następnie wszyscy udali się do wyznaczonych zadań. Ośmiu żołnierzy uzbrojonych w dwa karabiny i kilka pistoletów, z siekierami i piłami ruszyło przez las do miejsca „wyrębu”. „Robot”, „Daniel” oraz jeden z żołnierzy wraz z woźnicą, wyruszyli wozem z dłużycą w stronę Baranowskiej Góry.

Wszyscy dotarli na miejsce akcji ok. godz. 14. „Robot” dokonał podziału zadań.

-na polanie w głębi lasu wyznaczono miejsce tymczasowego „obozu dla zatrzymanych”. Jako jego ochronę wyznaczono trzech  żołnierzy, w obozie pozostał także płk „Daniel”,

-po dwóch uzbrojonych w pistolety i granaty żołnierzy rozstawiono po obu stronach drogi, jako obserwatorów oraz ubezpieczenie akcji,

- po obu stronach szosy ukryło się w rowach po dwóch konspiratorów. Każdy z nich ma pistolet i granaty. Mają oni stanowić wsparcie dla rozbrajających.

- główne zadanie, należy do „Robota” i „Nurta”, którzy mają rozbrajać pasażerów zatrzymywanych samochodów,

-auta mają być zatrzymywane wozem z dłużycą, który ma wjechać na drogę przed nadjeżdżającym samochodem

-ostatnią osobą jest „Mieczysław”, którego zadaniem jest odprowadzanie samochodów na leśną drogę,

AKCJA

Ok. godz. 15.30 ubezpieczenie podało informację o nadjeżdżającym od Skarżyska samochodzie. Dwaj cichociemni zatrzymują limuzynę i z pomocą dwóch żołnierzy AK nakazują pasażerom opuszczenie pojazdu. Pierwsi zatrzymani to: dyrektor Herman Göring Werke (Zakładów Amunicyjnych w Skarżysku) z żoną oraz urzędnik fabryki. Udany początek dodaje wszystkim wiary w siebie tym bardziej, że w samochodzie przewożone jest m.in. 100 tys. zł, które zasili kasę Polskiego Państwa Podziemnego.

     Aresztowani zostają odprowadzeni do lasu, a niektórzy otrzymają nakaz zdjęcia mundurów które także mogą się przydać w działaniach AK.

     Z trzeciego zatrzymanego samochodu żołnierze AK „wyłuskują” jednego z szefów kieleckiej żandarmerii oberleutnanta Schmidta, trzech żandarmów oraz żołnierza Wermachtu. Zatrzymany jest też samochód należący do spółdzielni „Społem”. Ten pozostawiony jest w spokoju, ale auto odprowadzane zostaje do lasu i razem z kierowcą musi pozostać do końca działań.

     To samo dotyczy wszystkich osób cywilnych, które pojawiały się na Baranowskiej Górze całkowicie przypadkowo. Także one musiały czekać w lesie razem z rozbrojonymi.

     Po siódmym samochodzie następuje przerwa w zatrzymywaniu aut. Powód jest prosty…. problem z koniem. To szczęście konspiratorów bowiem to właśnie wtedy drogą przejeżdża niemiecka kolumna, a zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami żołnierze nie atakują większych sił.

     Po tej przerwie zatrzymane zostają  jeszcze cztery kolejne samochody, w tym ciężarówka. O godz. 18 „Robot' nakazuje zakończenie akcji w której zatrzymano łącznie 11 samochodów.

ODSKOK

Zdobycz załadowano na wóz i rozdzielno wśród uczestników.  Cichociemny Eugeniusz Kaszyński tak to relacjonuje: „… Łup mamy niezły: kilkadziesiąt sztuk broni, przeważnie krótkiej, choć są i poczciwe karabiny powtarzalne, amunicja, granaty, kupa korespondencji dotyczącej spraw wojska, żandarmerii, fabryki amunicji, jest także trochę pieniędzy w różnej walucie: polskiej, niemieckiej, francuskiej, w dolarach, na ogólną sumę kilkuset tysięcy złotych, jest wreszcie rzecz o tej porze roku dla nas najważniejsza: umundurowanie, ciepła bielizna, buty. Poza tym mamy sporo dowodów policyjnych, które mogą się przydać komórce legalizacyjnej….”

     Zwolniono zatrzymanych Polaków, których zebrała się w lesie spora grupa.  Rozbrojonym i rozebranym z mundurów Niemcom „Robot” nakazuje pozostanie na leśnej polanie do rana. Podpalono samochody należące do niemieckich instytucji. Konspiratorzy dzielą się na kilka grup i odchodzą w różnych kierunkach aby utrudnić ewentualny pościg.

     Niedługo po akcji Niemcy rozplakatowali obwieszczenie, w którym oferowali 100.000 złotych nagrody za wskazanie sprawców „napadu leśnych bandytów„. Obwieszczenia nie przyniosły efektu.

Skład osobowy dowództwa

Na przestrzeni lat często zmieniali się komendanci i ich zastępcy. Dotyczy to zarówno Związku Odwetu jak i Kierownictwa Dywersji. Wielu dat i okoliczności nie jesteśmy pewni. Prosimy o wyrozumiałość, a jeżeli znacie państwo inne okoliczności prosimy o kontakt.

KOMENDANCI OKRĘGOWI ZWIĄZKU ODWETU/KEDYWU:

-Rychter Stefan kpt. dypl. „Stefan”, „Brożyna”, „Tumry” – od wiosny 1940 roku do końca 1940 roku,

-Janowski Henryk por.”Kunicki” – od początku 1941 do połowy 1941 roku,

-Jaworski Henryk por./kpt. „”Witold” – od połowy 1941 do początku 1942 roku,

-Krogulec Hipolit por. „Albiński”, „Poldek” – od luty? 1942 do czerwca 1943 roku - pierwszy Komendant Kedyw

-Świeciński Wacław ppłk dypl. „Brzeski” – od marca do czerwca 1943 roku delegat komendy sztabu Okręgu do kierowania okręgowym Kedywem,

-Piwnik Jan por.”Ponury” – od 4 czerwca do 7 października 1943 roku,

-październik 1943 – maj 1944 – vacat na stanowisku Komendanta Kedywu,

-Kłosiński Marian kpt. „Bełt” – od maja 1944 (przysłany z KG z Warszawy) do 27 lipca 1944 (w pierwszych dniach mobilizacji zginał).

ZASTĘPCY KOMENDANTA OKRĘGOWEGO ZWIĄZKU ODWETU/KEDYWU:

-Krogulec Hipolit por. Albiński” – od początku 1941 do początku 1942 roku,

-Płochocki Mieczysław  ppor. „Mietek” – od lutego? 1942 do czerwca 1943 roku,

-Kaszyński Eugeniusz por./mjr „Nurt” – zastępca ds. operacyjnych i wyszkolenia od listopada 1942 do czerwca 1943 roku,

-Krogulec Hipolit por. Albiński” – od czerwca 1943 do lipca 1944 roku,

Źródła

Opracowując powyższy tekst korzystaliśmy z następujących publikacji:

Borzobochaty W.: „JODŁA”

Rell J.: Struktury organizacyjne SZP-ZWZ-AK Okręgu Radomsko-Kieleckiego

Wróć