ccc

Teren

Obwód Opatów obejmował swoim zasięgiem teren powiatu opatowskiego (w późniejszym czasie dołączono gminę Zawichost).

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości powiat opatowski stał się częścią województwa kieleckiego, utworzonego 2 sierpnia 1919 r.

     Według spisu powszechnego z 1931 r. powiat opatowski zajmował powierzchnię 1639 km² i był zamieszkiwany przez 186 547 osób. Na jego terenie znajdowały się dwa miasta Opatów i Ostrowiec Św. W 1939 r. zamieszkiwało je: Opatów (ok. 9600 mieszkańców[8]) oraz Ostrowiec (30 017 mieszkańców. Wśród gospodarstw przeważały mało- i średniorolne. Na terenie powiatu znajdowało się około 100 majątków.

     Gminy wiejskie wchodzące w skład powiatu: Baćkowice, Bodzechów, Boksyce z siedzibą gminy w Momine, Częstocice, Czyżów Szlachecki, Ćmielów, Gęsice (zlikwidowana przez Niemców), Grzegorzowice, Iwaniska, Julianów, Kunów, Lasocin, Łagów, Malkowice, Modliborzyce, Opatów wieś, Ożarów, Piórków, Rembów, Ruda Kościelna, Sadowie, Waśniów, Wojciechowice. Jak już wspomnieliśmy ze względu na przygotowania do akcji Burza do konspiracyjnego Obwodu Opatów dołączono gminę Zawichost.

     Przemysł powiatu skupiał się głównie w dolinie rzeki Kamiennej - w okolicach Ostrowca. Największym zakładem przemysłowym powiatu były Zakłady Ostrowieckie. Działały tu także fabryki porcelany w Ćmielowie, papiernie w Bodzechowie i Witulinie, fabryka maszyn rolniczych w Kunowie oraz cukrownia w Częstocicach. Na terenie powiatu funkcjonowały cała rzesza małych.

Kampania obronna 1939 r.

We wrześniu 1939 roku na terenie Powiatu Opatów nie doszło do większych walk z niemieckim najeźdźcą. Nie znaczy to jednak, że nikt nie stawiał oporu.

7 września , około godziny 14, 3 Dywizja Lekka Wehrmachtu zbliżyła się do Opatowa. Zjeżdżającą w ulicą Łagowską grupę motocyklistów niespodziewanie ostrzelało kilku wycofujących się żołnierzy polskich. Niemcy zajęli pozycje w przydrożnych rowach, i dopiero po ostrzelaniu terenu ruszyli w dalszą drogę. Do Rynku dotarli już bez przeszkód, ale tam zostali ponownie ostrzelani z domu Towarzystwa Oszczędnościowo-Pożyczkowego. W odpowiedzi Niemcy podpalili budynek, a pożar przerzucił się na sąsiednie budynki.  Najeźdźcy zostali także przez patrol WP przed budynkiem Magistratu na ulicy Sandomierskiej. Prawdopodobnie został zabity niemiecki motocyklista.  Podczas wymiany ognia zginął polski policjant  z tzw. policji posiłkowej. Po walce patrol wycofał się doliną rzeki Kani w kierunku Okaliny.

     Niemcy po opanowali Opatowa ruszyli w dwóch kolumnach w dalszą drogę. Jedna kolumna udała się na Sandomierz, a druga w kierunku na Ożarów. Już za budynkami Opatowa kolumna ta napotkała polskiego żołnierza, który został zastrzelony.

     Tego samego dnia w walkę z Niemcami stoczyli też żołnierze, którzy w majątku Anny Jagnińskiej w Zochcinie, prowadzili pobór koni na potrzeby Wojska Polskiego. Według niektórych relacji poległo wtedy czterech żołnierzy.

     W Ostrowcu Świętokrzyskim dowódcą garnizonu mianowano komendanta Rejonowej Komisji Uzupełnień, kpt. rez. Adama Dudę. Do obrony miasta zmobilizowano członków Przysposobienia Wojskowego, Związku Strzeleckiego i robotników zakładów. Dowodzenie nad nimi objął początkowo sierż. Józef Murzyn, a następnie przysłany przez Naczelne Dowództwo  mjr Tondos. Organizował on obronę miasta, którą stanowiły kompania piechoty dowodzona przez por. Jachlika (być może oddział uzbrojony był w cztery przeciwlotnicze karabiny maszynowe). Zmobilizowani zostali także pracownicy Zakładów Ostrowieckich, którymi dowodził mjr Leon Branzielewicz, kierownik komórki wojskowej w hucie. Oddziały podlegające mjr Tondosowi otrzymały zadanie prowadzenia dywersji na trasach przemarszu niemieckiej 3 Dywizji Lekkiej, która kierowana była na miasto. Akcję miały przeprowadzić patrole z kompanii por. Jachlika. Trotyl przewieziono do Ostrowca samochodem. Szybki marsz oddziałów niemieckich uniemożliwił jednak tą akcję. Kapitan Duda tuż przed wkroczeniem Niemców wydał rozkaz zniszczenia tajnych akt i wraz z dowództwem garnizonu Ostrowiec i oddziałami WP wycofał się za Wisłę. Opór wkraczającym napastnikom stawił jedynie oddział, broniący mostu Romanowskiego. Rano 8 września Niemcy zaatakowali go z dwu kierunków od szosy z Bielin i torami od strony Boksyc. Podczas walki zginęło sześciu żołnierzy WP, a pozostali wycofali się.

Samodzielne grupy konspiracyjne

Od września 1939 roku na terenie Powiatu Opatów utworzono kilkanaście organizacji konspiracyjnych. Z biegiem czasu większość z nich zostało wchłoniętych przez Służbę Zwycięstwu Polsce. Dokonań mniejszych organizacji nie możemy jednak pomijać.

Komitet Walki Zbrojnej

Już w październiku 1939 roku trzej pracownicy Inspektoratu Szkolnego ( kpt. rez. Adam Duda, Bronisław Sobczyński i Czesław Wojewoda) założyli w Ostrowcu Komitet Walki Zbrojnej. Komendantem został A. Duda „Wallenrod”, szefem organizacyjnym B. Sobczyński „Jasny”, a szefem łączności Cz. Wojewoda „Juhas” .

     W niedługim czasie do pierwszej konspiracyjnej „trójki” dołączyli następni. Teren powiatu pod koniec grudnia (prawdopodobnie 26) podzielono na rejony, a z najbardziej aktywnych utworzono sztab organizacji.  Kompetencje zostały podzielone w następujący sposób: kpt.  Adam Sobkiewicz (niektóre źródła podają nazwisko Sobkowicz) „Jerzy” – komendant, Henryk Łazarczyk – szef sztabu, Bolesław Sobczyński „Jasny” – kierownik referatu I organizacyjnego, Józef Niemiec „Baca” – kierownik referatu II wywiadu, Adam Duda „Wallenrod” – kierownik referatu II wojskowego, Bolesław Czub „Szary” – kierownik referatu IV kwatermistrzowskiego, Czesław Wojewoda „Juhas” – kierownik referatu łączności.

     Już na początku roku aresztowany został A. Duda. Spowodowało to przeniesienie kpt. Sobkiewicza do Kielc, H. Łazarczyk opuścił teren. Teren opuścił także Bolesław Czub „Szary” bowiem Niemcy w ogrodzie jego domu w Denkowie odkryli ukrytą broń (jego żona została aresztowana i zginęła potem w obozie). Na czele organizacji stanął wtedy B. Sobczyński „Jasny”, a łącznością zajął się Trepczyński Józef „Konrad”. Organizacja zajmowała się prowadzeniem pomocy jeńcom polskim, którym dostarczano cywilne ubrania i fałszywe dokumenty m.in. mjr. Lewicki i mjr Fiettow. W kwietniu 1940 roku organizacja liczyła około 100 członków.  Została wtedy podporządkowana ZWZ.

Organizacja Orła Białego

Już w październiku 1939 roku powiat opatowski objęty został zasięgiem Organizacji Orła Białego. Organizacja miała swoją centralę w Krakowie, a struktury opatowskie i sandomierskie tworzyły Rejon Sandomierz z siedzibą w Staszowie.

     Komórki organizacji na terenie powiatu tworzyli: w Opatowie – B. Dąbrowski, w Denkówku – Bolesław Czub (działał także w Komitecie Walki Zbrojnej), w Baćkowicach – Edward Sternik, w Ćmielowie – Michał Nawrocki, we Wszachowie – Jan Molyn, w Nieskurzowie Starym – Aleksander Wójcik, a w Janczycach – Władysław Staniek. Wiosną 1940 roku organizacja na terenie powiatu podporządkowała się ZWZ choć należy przyznać, że niektórzy jej członkowie zasilili inne organizacje, jak Polską Organizację Zbrojną.

Polska Organizacja Wojskowa

Pod koniec 1939 roku w Sandomierzu zawiązano Polską Organizację Wojskową, która skupiała oficerów zawodowych i rezerwy 2 ppLeg. Z biegiem czasu organizacja objęła swoim zasięgiem także cały powiat opatowski. Na czele organizacji stał NN „Orzeł”, a jego zastępcą był NN „Lech Czarny”. Teren powiatu podzielono na 5 rejonów na czele których stali komendanci: Opatów Zachód – Michał Tułacz, Opatów Miasto – Józef Jastrząb, Opatów Wschód – Jan Liść, Opatów Południe – Stefan Chodurski i Opatów Północ Feliks Kunat. Wiemy, że struktury organizacji powstały w 22 gminach powiatu, a jej liczebność wynosiła (dane z listopada 1940r.) 630 członków co wydaje się liczbą zawyżoną. Organizacja zgłosiła akces podporządkowania się Związkowi Czynu Zbrojnego do czego ostatecznie nie doszło.

Konspiracja w Kunowie

W listopadzie 1939 roku plutonowy Jerzy Kudas „Karaś” z Piasków zorganizował w Kunowie młodzieżową grupę konspiracyjną. W jej skład weszli: uczeń gimnazjum Ryszard Słotwiński, lekarz Zenon Paciorkowski, Tadeusz Łukawski oraz uczniowie szkoły zawodowej w Ostrowcu: Józef Łucki, Tadeusz Paliszewski, Jan Wysocki, Jan Pasternak, Marian Skowron, Aleksander Witek i inni. Głównym zadaniem grupy było zbieranie broni, która został zmagazynowana w schronie u Kudarsa. W późniejszym czasie grupa weszła w skład ZWZ.

Komenda Obrońców Polski

W końcu 1939 roku powstała w Ostrowcu komórka Komendy Obrońców Polski, zlikwidowana w wyniku masowych aresztowań w lutym 1940r.

Chłopska Organizacja Wolności „Racławice”

Od początku 1940 roku tworzono na terenie powiatu komórki Chłopskiej Organizacji Wolności „Racławice” i jej formacji zbrojnej Polskiej Organizacji Zbrojnej. Funkcję Komendanta Obwodu Opatów POZ pełnił por. Józef Gębicki „Marek”. Organizatorami struktur byli: Władysław Paniec z Modliborzyc, Edward Sternik z Boćkowic i Wojciech Wosik z Żernik. Już w 1940 roku znaczna część członków POZ przeszła do ZWZ, a ostateczne scalenie organizacji z AK nastąpiło w 1943 roku.

Konfederacja Narodu

Pod koniec 1940 roku utworzono w Ostrowcu , Ćmielowie, Opatowie i Łagowie komórki Konfederacji Narodu i jej pionu zbrojnego Konfederacji Zbrojnej. Struktury organizacji liczyły 151 żołnierzy. Scalenie organizacji z ZWZ nastąpiło we wrześniu 1941 roku.

Obwód Opatów SZP-ZWZ-AK

Z biegiem czasu najważniejszą organizacją konspiracyjną, a do tego jedyną, która była praworządną reprezntacją Polskiego Państwa Podziemnego stała się SZP-ZWZ-AK.

Obwód występował pod kryptonimami: „Strumień”, „Fiołek”, „Grzegorz”.

Komenda Obwodu mieściła się w Ostrowcu Świętokrzyskim, a w momentach zagrożenia przenosiła się w teren, urzędując m.in. w Zochcinie w majątku Jagnińskich, w Garbaczu, Gołoszycach, Sobótce i w leśniczówce Nieskurzów.

Obwód wchodził od początku w skład Inspektoratu Kieleckiego. W maju 1942 roku z Obwodów Opatów i Sandomierz utworzono osobny Inspektorat Sandomierski. W sierpniu 1944 roku (wobec zajęcia części terenu przez wojska sowieckie) obwód został włączony do Inspektoratu Starachowickiego.

Służba Zwycięstwu Polsce

Już w listopadzie 1939 roku do Opatowa dotarł z Warszawy emisariusz Służby Zwycięstwu Polsce. Dzięki jego rozmowom jeszcze w tym samym miesiącu powołano lokalne struktury organizacji.

Zebranie organizacyjne odbyło się w Opatowie w mieszkaniu Gustawa Cieślickiego, kapitan Straży Pożarnej. Komendantem organizacji został ppor. Adam Bielawski, urzędnik z Opatowa. Szefem organizacyjnym obrano Gustawa Cieślickiego „Dąb”, a szefem wywiadu ppor. Ludwika Grochowskiego. W zebraniu wzięli także udział: Stanisław Pachniak, nauczyciel  z Jurkowic oraz Witold Szydłowski „Januszewo”.

     Niewiele wiemy o pierwszych działaniach organizacji. Można jedynie przypuszczać, że skupiała się ona na tworzeniu sieci organizacyjnej w poszczególnych gminach. Efekty nie były jednak zadowalające skoro już wiosną następnego roku ośrodkiem wiodącym stał się istniejący od jesieni Komitet Walki Zbrojnej.

Związek Walki Zbrojnej

Od początku 1940 roku struktury SZP zostały przekształcone w ZWZ, ale na terenie powiatu o wiele większe znaczenie miało włączenie się w struktury organizacji Komitetu Walki Zbrojnej.

15 kwietnia 1940 roku na plebanii kościoła fabrycznego w Ostrowcu Świętokrzyskim odbyło się spotkanie zorganizowane przez majora Edwarda Fietta „Miller” (5 października 1939 roku dzięki pomocy żołnierzy KWZ zbiegł z obozu jeńców w Ostrowcu Św.) emisariusza Komendy Głównej ZWZ (bardziej prawdopodobne, że został skierowany przez Okręg). W spotkaniu wzięli udział: Bronisław Sobczyński „Jasny” i ppor. Józef Mularski „Czortek”. Niektóre źródła podają, że wziął w nim także udział Komendant KWZ kpt. Adam Sobkiewicz  „Jerzy”, ale to raczej niemożliwe bowiem zagrożony aresztowaniem przeniósł się na początku 1940r. do Kielc (aresztowany i osadzony w więzieniu, wiosną 1940 roku popełnił samobójstwo).

     Na mocy ustaleń Edward Fiett „Miller” został zaakceptowany na stanowisku Komendanta Obwodu Opatów. Bronisław Sobczyński „Jasny”, stojący wtedy na czele KWZ, został jego zastępcą. Wielu związanych z organizacją zajęło kluczowe stanowiska w ZWZ. Łącznie Komitet przekazał do ZWZ około 100 żołnierzy.

     Musimy wyjaśnić jeszcze, że w niektórych publikacjach podawane jest, że pierwszym Komendantem  Obwodu Opatów ZWZ był A. Sobkiewicz. Nie jest to prawdą, do czasu opuszczenia Ostrowca na początku 1940 roku był on jedynie Komendantem Komitetu Walki Zbrojnej.

Utworzenie rejonów

Wiosną 1940 roku teren obwodu został podzielony na Rejony, które były pośrednią formą struktur dowodzenia.

Niektóre publikacje wymieniają, że było ich 6, ale jednocześnie wymieniają jedynie 5. Można przypuszczać, że w rzeczywistości obwód podzielony był początkowo właśnie na pięć rejonów z następującą obsadą:

Rejon Ostrowiec Św. – Inspektor ppor. Józef Mularski „Krzysztof”,

Rejon Opatów – Inspektor ppor. Roman Niewójt „Burza”,

Rejon Ćmielów – Inspektor ppor. Wacław Wyczański „Szwarc”,

Rejon Ożarów – Inspektor ppor. Antoni Krupa „Witold”,

Rejon Iwaniska-Baćkowice – Inspektor kpt. Aleksander Jankowski „Kłos”.

     Inspektorzy rejonów mieli zadanie zorganizowanie sieci terenowej ZWZ. Docierali więc do oficerów i podoficerów WP, działaczy politycznych, administracyjnych, nauczycieli itp. Tworzone komórki były następnie łączone w placówki, które terytorialnie obejmowały obszar jednej gminy. W tym okresie organizacja miała niewątpliwie charakter kadrowy, a głównym celem jej działalności poza gromadzeniem broni był wywiad.

Kłopoty z komunistycznymi bojówkami GL/AL

U zarania konfliktu pomiędzy AK, a PPR leżało zachowanie oddziałów Gwardii Ludowej, które od chwili powstania rozpoczęły  bezpardonową walkę z żołnierzami Polskiego Państwa Podziemnego. Napady, kradzieże i morderstwa to metody "walki" komunistycznych bojówek GL/AL.

Z prawej "Saszka" z lewej M.Czerniawski "Sokół". 1943r.

Zamiast zdobywać broń na okupantach oddziały GL postanowiły kraść ją z magazynów AK. Prawdopodobnie pierwsza tego typu akcja została odnotowana wiosną 1943 roku. Oddział GL im. M. Langiewicza pod dowództwem por. Wasyla Wojczenko "Saszko" (zbiegły z obozu jenieckiego sowiecki lotnik) ograbił wtedy magazyn Placówki Kunów, którym opiekował się Jerzy Kudas "Karaś". Placówka broń kupowała za żywność albo za narzędzia rolnicze wykradane z miejscowej fabryki. Wiadomo, że w magazynie u "Karasia" znajdowały się w pewnym okresie: 2 ckm, 2 rkm i 47 kb. Nie udało nam się jednak ustalić ile broni znajdowało się tam w chwili napadu.
     Niedługo później ten sam oddział GL ograbił kolejny magazyn broni Placówki Kunów AK. W Dole Prażyńskim oraz w ogrodzie Jana Wysockiego "Łoś" znajdowało się przez pewien czas 60 kb, hełmy, bagnety i amunicja, ale nie wiemy ile broni było tam w chwili napadu. Komenda Obwodu AK przeprowadziła dochodzenie w sprawie utraty broni. "Łoś" został czasowo skierowany na konspiracyjną melinę. Dochodzenie ustaliło, że lokalizację magazynów wskazał bojowcom GL sam Wysocki (tak w pierwszym jak i w drugim przypadku). Aby uniknąć kary Jan Wysocki przeszedł do Batalionów Chłopskich.

     Nie trzeba było długo czekać aż listę swoich "wyczynów" oddziały Gwardii Ludowej poszerzyły o morderstwa. 8 maja 1943 roku oddział GL pod dowództwem Andrieja Andriejewa "Andriej" (z udziałem członków Batalionów Chłopskich) zaatakował leśniczówkę w Nieskurzowie. Podczas walki zabity został żołnierz AK, Antoni Staniszewski "Tolek".

     Tego samego dnia inna bpjówka Gwardii Ludowej schwytała Jana Górskiego "Rzędzian", łącznikia Komendy Obwodu Opatów. Na mocy, wydanego przez GL, wyroku śmierci miał zostać 8 maja 1943 roku zamordowany. Podczas jego egzekucji szczęśliwie pocisk nie uszkodził serca. Po odzyskaniu przytomności Górski przedostał się do swoich. Po wyleczeniu skierowany został do partyzanckiego oddziału „Barwy Białe”.

     Powstające struktury PPR-GL były nieliczne stąd jej przywódcy chwytali sie każdej okazji aby zwiększyć swoje szeregi. Jesienią 1943 roku dowódcy PPR z opatowskiego postanowili przeciągnąć na swoją stronę grupę żołnierzy z innej organizacji (w meldunkach sami nie potrafili określić czy byli to ludzie z AK czy NSZ, ale ponoć podawali się za członków Batalionów Chłopskich). Spotkanie odbyło się 30 listopada 1943 roku w Słabuszewicach (gmina Lipnik) w majątku Romana Cichowkiego. Ze strony PPR wzięli w niej udział: Lesław Szwagierczak "Tur" (rozmówcy byli jego znajomymi), Edward Bernat "Orzeł" i Leon Koczarski "Bolek" (używał też pseudonimu "Półinteligent") sekretarz Radomsko-Kieleckiego Komitetu Obwodowego PPR. Ich rozmówcami byli: Tadeusz Majewski, Marian Małowski oraz Roman Cichowski, jako gospodarz. Według powojennych opracowań PPR działacze tej partii zorientowali się, że nie mają do czynienia z żołnierzami BCH i dlatego poprosili o przesunięcie dalszych rozmów na 20 grudnia. W drodze powrotnej, odwoziła ich bryczka z majątku, zostali ostrzelani. Według ustaleń PPR miało to miejsce kilka kilometrów dalej. W wyniku ostrzelania "Orzeł" i "Tur" zginęli na miejscu, a Leon Koczarski został ciężko ranny. Posługujący się fałszywą kenkartą, na nazwisko Józef Sarnecki, Koczarski dowlókł się do pobliskiego gospodarstwa. Antoni Skrok, prezes OSP ze Słabuszewic, odwiózł go do szpitala w Opatowie. Otrzymał także kartkę, którą miał przekazać do Ostrowca Świętokrzyskiego. Sam Koczarski zmarł w szpialu 2 grudnia 1943 roku. Historia raczej fantastyczna, ale zaowocowała tragicznymi konsekwencjami.

     Kartka, którą napisał Koczarski, przez Agnieszkę Stanik (ciotka rannego "Bolka",) trafiła do Andrzeja Adryana „Felek" - przerzucony z Rosji Sowieckiej pracownik wywiadu, który pełnił funkcję dowódcy Obwodu GL. Ten postanowił podjąć działania odwetowe.
     Kluczem do rozwikłania sytuacji jest treść owej kartki. Co ciężko ranny mógł napisać? Na ile było to zgodne z prawdą? W niektórych publikacjach podawana jest informacja, że działacze PPR zostali ostrzelani przez tych samych z którymi prowadzili rozmowy. Jak to możliwe? W jaki sposób Majewski, Małowski i Cichowski po zakończeniu rozmów i pożegnaniu działaczy byli w stanie wyprzedzić jadących bryczką i przygotować zasadzkę? Jak ciężko ranny "Bolek" uciekając z miejsca zdołał rozpoznać uczestników zasadzki? Wydaje się to wszystko mało prawdopodobne. Bryczka jadąca w nocy, około godziny 23, mogła być ostrzelana przez każdego, ale najmniej prawdopodobne jest, że zrobili to ludzie przebywający w Słabuszewicach. Wydaje się, że cała historia jest "szyta grubymi nićmi".
     Miejscowy dowódca GL, "Felek", postanowił jednak zdecydowanie odpowiedzieć na to zdarzenie i nakazał zamordowanie Romana Cichockiego. Wykonania zadania podjął się Wasyl Wojczenko "Saszka" (oficer operacyjny GL). Roman Cichowski, który miał wtedy 63 lata, został przez niego zastrzelony 20 grudnia 1943 roku (niektóre źródła podają, że miało to miejsce dzień wcześniej).

     Na początku stycznia 1944 roku, we Władkowicach koło Ćmielowa, doszło do spotkania Konrada Suwalskiego "Mruka" z szefem referatu I organizacyjnego Komendy Obwodu Opatów - Jan Pękalski "Borowy" oraz  kierownikiem wywiadu Podobwodu Ćmielów - Jan Szpinak "Motyl". 

     Nie wszystkie relacje potwierdzają fakt takiego spotkania. Jeżeli ono nastąpiło to zapewne dotyczyło spraw lokalnych w tym bezpieczeństwa pracy konspiracyjnej w obliczu poruszających się po terenie niezidentyfikowanych oddziałów, które mogły być potraktowane jako bandy rabunkowe.

     Na efekty nie należało długo czekać. Po otrzymaniu meldunku, że w miejscowości Korycizna (pomiędzy Ćmielowem, a Ożarowem) przebywa bliżej nie zidentyfikowana banda przeprowadzono mobilizację znajdujących się na kwaterach żołnierzy i otoczono wioskę. Bandzie udało się wycofać pozostawiono jedynie klucze do rozkręcania szyn kolejowych. Jak się później okazało był to oddział AL im. Langiewicza pod dowództwem Czesława Boreckiego "Brzoza".

     Do kolejnego zdarzenia doszło na początku lutego 1944 roku. Dwaj ludzie z oddziału partyzanckiego GL im. Langiewicza postanowili przeprowadzić "rekwizycję" (napad) w majątku Grzegorzewice, gmina Waśniów. Tym razem Kazimierz (inne źródła podają, że miał na imię Jan) Foremniak "Maks" i "Klasa" nie mieli szczęścia bowiem mieszkańcy majątku przegnali ich z własnego domostwa (źródła PPR podają, że domownicy użyli broni palnej). Także w tym przypadku "Felek" postanowił krwawo rozprawić się z Polakami. Wydał rozkaz dowódcy oddziału GL im. Langiewicza Czesławowi Bykowi "Brzozie", aby rozstrzelał rodzinę właściciela, a dwór zrównał z ziemią. Wydarzenia najbliższych dni odsunęły jednak na plan dalszy to zadanie.

     W takich to okolicznościach 12 lutego 1944 roku do Wólki Bodzechowskiej dotarł oddział AL im. J. Sowińskiego. Jego dowódcą był w tym czasie Henryk Wątroba "Kozak", ale tego dnia przebywał poza oddziałem. Pojawienie się na terenie działania oddziału AK nieznanej grupy wywołało niepokój.

     We Władkowicach, kwaterowała w tym czasie cześć oddziału "Mruka", a w najbliższej okolicy także żołnierze Tomasza Wójcika "Tarzan" ze Zgrupowania "Nurta", którzy przybyli tu aby przetrwać zimę. W celu rozpoznania sytuacji, wieczorem, wysłany został patrol pod dowództwem Józefa Mazura "Słoń". Po pewnym czasie przyprowadził on siedmiu zatrzymanych alowców, którzy zostali osadzeni w piwnicy.
     Nie wiemy dziś co powodowało "Mrukiem", ale faktem jest, że postanowił on udać się z oddziałem wspartym żołnierzami "Tarzana" w okolice Wólki Bodzechowskiej. Mobilizacja oddziału musiała zająć trochę czasu więc "Mruk" wysłał najpierw liczący 10 żołnierzy patrol pod dowództwem swojego zastępcy Aleksandra Zalewskiego "Lis". W okolicy wioski szpica patrolu pod dowództwem "Jawy" pojmała Bolesława Konarskiego "Król" (oficer polityczny oddziału GL), który szedł właśnie nawiązać kontakt z innymi placówkami PPR. Zapewne przy użyciu przemocy zdradził on hasło obowiązujące tego dnia w oddziale oraz szczegóły jego zakwaterowania.

     Dowodzący oddziałem "Mruk" podjął zapewne decyzję o rozbrojeniu oddziału AL przy zastosowaniu zdobytego hasła. Na decyzję wpływał zapewne fakt, że PPR i AL jako cel walki nie stawiali niepodległości, ale podporządkowanie Polski Rosji Sowieckiej. Bojowcy AL byli zakwaterowani w dwóch osobnych kwaterach. Podczas rozbrajania pierwszej kwatery wywiązała się jednak walka. Dwaj bojowcy zginęli, pozostali (dziesięciu) poddali się. Jeńcy zostali przeprowadzeni do Sowiej Góry, gdzie doprowadzono także wszystkich pojmanych wcześniej.
     Nie powiodło się opanowanie drugiej kwatery gdzie broniło sie dziesięciu Rosjan na czele których stał zastępca dowódcy oddziału kpr. Albert Pytel "Grzybek". Ta grupa broniła się do samego końca.
     W efekcie w dniu 12 lutego 1944 roku śmierć poniosło 14 bojowców AL (13-tu w walce i pojmany oficer polityczny zlikwidowany w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach). Niektóre źródła PPR podają, że pojmani bojowcy także zostali rozstrzelani, co nie znajduje potwierdzenia w żadnych dokumentach. Z dostępnych wspomnień pojmanych członków AL wynika, że zostali oni w późniejszym czasie zwolnieni.

Zmiana dowódcy i zakładnicy

Przeprowadzenie akcji bez zgody przełożonych spowodowało podjecie działań dyscyplinujących, przez Komendanta Obwodu Opatów AK. 16 lutego (niektóre źródła podają, że nastąpiło to 17 lutego) 1944 roku podczas postoju oddziału w Śmiłowie "Mruk" i "Lis" zostali odwołani z pełnionych funkcji.

     Komenda Obwodu na dowódcę oddziału powołała pchor. Władysława Pietrzykowskiego "Topór" dotychczasowego szefa referatu II wywiad Komendy Obwodu.

     21 lutego nowy dowódca oddziału "Białe Barwy" otrzymał od Komendanta Obwodu rozkaz odbicia zakładników uwięzionych przez AL po rozbiciu ich oddziału w Wólce Bodzechowskiej. Aby wyjaśnić tę sytuację musimy cofnąć się o kilka dni.

     W związku z rozbiciem oddziału AL miejscowe dowództwo PPR i AL z Andrzejem Adryanem "Felkiem", Wasylem Wojczenko "Saszką" i Henrykiem Połowniakiem "Zygmuntem" na czele postanowiło pomścić swoich towarzyszy. W najbliższej okolicy skoncentrowano grupy AL na czele których stanął prawdopodobnie "Saszka". Niektóre źródła podają, że dowodził nimi Jan Kanarski "Jasio" (brat zabitego "Króla"), ale jest to niemożliwe bowiem zginął on 6 lutego 1944r.
Siły AL uprowadziły kilka osób spośród znaczących członków AK. Udało się ustalić, że byli to m.in.: pani Hulanicka "Sowa" właścicielka majątku Łysowody, leśniczy Władkowski z Sowiej Góry, Jan Witkowski właściciel majątku w Brzozowej, właściciel sklepu w Brzozowej Pronobis, Boryjski z Podgórza, Jan Kieloch "Sawa" z Podgórza, Wacław Gyurkovich "Zbyszko" z Podgajszy, Lipka i Kwieciński z Ćmielowa. Tak jak w innych przepadkach bojowcy AL swoją zemstę doprowadzili do końca. Zamordowani zostali: Witkowski, Pronobis, Kieloch i Gyurkovich.
     Dowództwo AK nie wiedziało o tragicznym losie tych ludzi i wydało rozkaz ich zbrojnego odbicia. Dowódca oddziału "Białe Barwy" por. "Topór" wytropił bojowców ochraniających aresztowanych w Krzczonowicach. Niestety udało się uwolnić jedynie dwie osoby. Pozostałe już nie żyły. Kilka godzin po tej akcji doszło do starcia patrolu "Białych Barw" ze specgrupą AL im. Waleriana Łukasińskiego (to ona przeprowadzała aresztowania zakładników z AK). W czasie walki zginął Marian Byk "Marian".
     W celu zapobieżenia dalszym walkom doszło do rozmów w których AK reprezentowali por. Jan Pękalski "Borowy" i ppor. Tadeusz Kwiecień "Dąb". 25 lutego w Ćmielowie podpisano umowę przewidującą natychmiastowe zwolnienie wszystkich jeńców oraz koleżeńską lojalność w przypadku każdego spotkania oddziałów. Zobowiązano się także do polubownego załatwiania wszelkich nieporozumień przy użyciu specjalnej skrzynki kontaktowej. Umowę w imieniu Komendy Obwodu AK Opatów podpisał Zenon Krzekotowski "Żegota" , kierownik referatu II wywiad, a w imieniu dowództwa Okręgu AL Radom podpisał Wasyl Wojczenko "Saszka".

Zemsta komunistów

Niektórzy autorzy piszą, że od tego momentu "obydwie strony do końca okupacji lojalnie przestrzegały punktów zawartego porozumienia". Jak to wyglądało w rzeczywistości przedstawmy na jednym przykładzie.

Czesław Byk vel Borecki "Brzoza".

     Jeszcze w lutym dowództwo GL wydało rozkaz rozstrzelania właścicieli majątku Grzegorzewice, koło Waśnowa, za obronienie się przed bandycką rekwizycją dwóch bojowców. Wydarzenia, które opisaliśmy wstrzymały realizację polecenia, ale wiosną "przypomniano" sobie o zaległościach. Rozkaz miał wykonać dowódca oddziału GL im. Langiewicza Czesław Byk "Brzoza", jego brat zginął w potyczce z oddziałem "Topora".
     2 maja 1944 roku "Brzoza" na czele swoich bojców stawił się w dworze gdzie zastał jedynie Jadwigę Rauszerową, żonę właściciela majątku, 28-letnią kobietę, matkę dwojga dzieci. W domu była także Kalina Stypińska, krewna właściciela. Obie kobiety zostały zamordowane. Zgodnie z rozkazem dwór został podpalony. Słabsze grupy AL obawiały się starcia z Armią Krajową, ale z całą bezwzględnością, karały nieprzychylnych sobie obywateli. Dowódca tej akcji juz po zakończeniu wojny zmienił nazwisko na Borecki i był wysokim funkcjonariuszem UB. W dalszym ciągu ścigał żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego.

Wróć